Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 stycznia 2013

Lansuję nowy hicior ;)

Może po fenomenie siemienia lnianego i kozieradki uda się wylansować kolejny hit Włosomaniaczek? Do poszukania czegoś więcej na jego temat w związku z włosami skłonił mnie skład Lotionu przeciw wypadaniu włosów z serii Receptury Babuszki Agafii. Lotion zbiera same super pochlebne recenzje w blogosferze, więc postanowiłam sprawdzić skład przed ewentualnym zakupem. Spodziewałam się egzotycznych dla nas rosyjskich roślin, a tu proszę - na pierwszym miejscu nasz całkiem pospolity bohater ! O kim mowa? O kminku zwyczajnym :)

Wszyscy wiedzą o dobroczynnym wpływie kminku na trawienie, jest on niezbędnym składnikiem potraw z nasion roślin strączkowych czy kapusty. 
Ja jednak, przyznaję się, nie miałam zielonego pojęcia o jego działaniu przeciwzapalnym, przeciwtrądzikowym czy też pobudzającym krążenie. 

Dzięki dużej zawartości witamin (A, B1, B2, C, PP) i minerałów intensywnie odżywia zniszczone włosy i zapobiega ich wypadaniu.

Olejki eteryczne zawarte w kminku trudno rozpuszczają się w wodzie, dlatego najlepiej przygotowywać wywary i maceraty na bazie świeżo zmielonych nasion. Zachwycona opisem działania i faktem, że mam w szafce kuchennej zapas kminku, z niewyjaśnionych dotąd źródeł ;) postanowiłam przygotować sobie płyn, który będę stosować zarówno do przemywania twarzy, jak i wcierania w skalp :)

Tonik kminkowy:
250 ml wywaru z kminku (1 łyżka gniecionych lub zmielonych nasion albo ziela zalać 250 ml wody; zagotować; odstawić pod przykryciem na 20 minut;odcedzić na sitku.)
12 ml niacynamidu (wit. B3)
2ml pantenolu
trochę alkoholu dla konserwacji i lepszej penetracji

Na razie nie mogę powiedzieć nic o działaniu, ale tonik bardzo przyjemnie pachnie i, mimo tego, że zapach jest kuchenny, to nie czuć wszędzie rosołu, jak po kozieradce ;)

Jako olejomaniaczka nastawiłam oczywiście porcję oleju kminkowego - niech się maceruje.  Około pół szklanki zmielonych (zgniecionych) nasion zalałam 200 ml ciepłego oleju słonecznikowego. Za 2 tygodnie będzie gotowy. W razie czego - zawsze można go użyć doustnie, jako wspomagacza trawienia :)

Postaram się też kupić inne składniki z lotionu Babuszki Agafii (rdest, kora dębu, tatarak) to uwarzę sobie jego własną wersję - ostatnio bawią mnie próby odtworzenia istniejących kosmetyków metodami domowymi :)

To co, lansujemy kminek :)?

Marta

niedziela, 16 grudnia 2012

Calcium pantothenicum - mój wybawco?

Kwas pantotenowy należy do moich absolutnych ulubieńców wśród suplementów. Wspomógł bardzo moje włosy kiedy wypadały garściami, przyspieszył porost i dzięki niemu wykiełkowało mnóstwo baby hair. Potem na jakiś czas o nim zapomniałam, Wyciągnęłam na światło dzienne niedawno, kiedy byłam chora - łykany przez kilka dni pomógł mi okiełznać moją wymęczoną gorączką cerę. Ale moja systematyczność w łykaniu czegokolwiek sięgnęła poziomu minusowego - ciągle zapominam, odkładam itd... 

Trafiłam jednak ostatnio na kilka opracowań dotyczących stosowania witaminy B5, czyli kwasu pantotenowego właśnie, w leczeniu trądziku. Okazuje się bowiem, że jest to najlepszy naturalny sposób leczenia trądziku, osiągający skuteczność dorównującą retinoidom doustnym! W skrócie - brak witaminy B5 powoduje niedobór koenzymu A, który metabolizuje tłuszcze w naszym organizmie. Nadmiarowe tłuszcze zbierają się jako sebum, które staje się pożywka dla bakterii Propionibacterium acne. Duże dawki kwasu pantotenowego zmniejszają produkcję sebum, obkurczając jednocześnie pory (dotąd "rozepchane" przez sebum).

Żeby witamina B5 zadziałała w wyżej opisany sposób jej dawki muszą być naprawdę duże. W nasilonym trądziku zaleca się rozpoczęcie kuracji od 10 gram dziennie, przez 2 miesiące. W przypadku dostępnego na naszym rynku kwasu będzie to dość trudne, jako, że występuje w dawce 100 mg/tabletkę... W przypadku mniej nasilonych objawów można zacząć od 5 g dziennie. Dla utrzymania efektów należy przyjmować od 1g do 3,5 g dziennie. Oznacza to łykanie minimum 10 tabletek CP dziennie - trochę mało wykonalne... Szukałam innych form, ale chyba nie ma ich na polskim rynku - pozostaje kupienie/sprowadzenia z zagranicy - tam występują nawet w dawkach 1g/tabletkę.

Ja nie mam bardzo nasilonego trądziku - chciałabym zacząć od 3,5 mg, ale łykanie 35 tabletek to juz naprawdę przesada :D Na razie poprzestanę na 1 mg dziennie i zobaczę, czy będą jakiekolwiek efekty. Jeśli tak, to pewnie skusze się na zakup większej dawki za granicą.

Wiem, że jest wśród Was sporo użytkowniczek CP - czy zauważyłyście jego pozytywny wpływ na cerę i produkcję sebum?